KIA Sportage 1.7 CRDI 7DCT GT Line [TEST]

KIA Sportage 1.7 CRDI 7DCT GT Line [TEST]

  • Dodał: Tomasz Małycha
  • Data publikacji: 05.05.2018, 20:20

Nie przepadam za SUV-ami. Zupełnie nie rozumiem fenomenu sprzedażowego tych samochodów. Auta, które z zewnątrz posiadają rozmiary niewielkiego kiosku, których prześwit jedynie wydaje się być wysoki, a i tak zawsze znajdzie się pod podwoziem coś, co zahaczy o większy krawężnik... Ogromna powierzchnia czołowa dodatkowo zwiększająca zużycie paliwa. Co więcej, mimo sporego nadwozia, wnętrza tych samochodów wcale nie należą do przepastnych. Większość kompaktowych hatchbacków oferuje podobną ilość przestrzeni.
Domyślacie się więc zapewne z jaką radością przyjąłem możliwość przetestowania najnowszego Sportage'a? Nic bardziej mylnego.


 


Czytelnicy mojego bloga pamiętają pewnie, że miałem rok temu możliwość szybkiego testu KIA Optima. Streszczając test do jednego zdania: byłem zaskoczony, jak koreański samochód może być dobrze wykonany i wyposażony. I wiecie co? Sportage'a otrzymałem w jeszcze bogatszej wersji GT Line, doposażoniej w pakiet technologiczny i funkcjonalny. Co to znaczy dla kierowcy? O tym w dalszej części.
 

 
Samochód testowy, to zeszłoroczna nowość na polskim rynku - połączenie diesla 1.7 CRDI z siedmiostopniowym, dwusprzęgłowym automatem 7 DCT i napędem jedynie na przednią oś. Doskonałe podkreślenie irracjonalności zakupu SUV-a, ale jak zweryfikował rynek, to wersje jedynie z napędem na przód cieszą sie największą popularnością.
A jak takie zestawienie spisuje się w praktyce? Poprawnie, przeciętnie, wystarczająco - to słowa, które nasuwają mi się na myśl.



 
Skrzynia biegów działa poprawnie, jest zdecydowana w swych działaniach i nie gubi się w trudniejszych sytuacjach. Z drugiej jednak strony, mimo że zazwyczaj dwusprzęgłowe przekładnie kojarzone są z poprawą osiągów względem tradycyjnych automatów, tutaj katalogowe osiągi są praktycznie identyczne, z niewielką przewagą dla tradycyjnej skrzyni w aspekcie spalania.
Co do spalania zaś, jest przeciętnie. Średnia z ponad 1200 km to 6,9L/100km, z tym że znakomita większość to cykl pozamiejski. Nie są to wyniki szczególnie rażące, jednak istotnie różnią sie od katalogowych obietnic: 5,4 miasto / 4,7 trasa / 4,9 cykl mieszany. W trakcie testu naprawdę większość czasu starałem się jeździć oszczędnie, zostawiłem również włączony system start-stop, gdyż jego działanie jest stosunkowo bezinwazyjne i zasługuje na pochwałę.


Wystarczajace natomiast są osiągi. Silnik 1.7 CRDI nie zaspokoi co prawda maniaków prędkości, ale dla nich pozostaje jednostka 2.0 185 KM. Niespełna dwulitrowy silnik natomiast wydaje się być całkiem rozsądną propozycją. Nie cierpi na niedostatki mocy, w razie potrzeby pozwala na sprawne wyprzedzanie, a w zestawieniu z siedmioma biegami pozwala na zachowanie niskich obrotów przy wyższych prędkościach.
Niestesty, niska prędkość obrotowa nie oznacza zupełnej ciszy w kabinie. Powyżej 130km/h mocno słyszalne stają sie zawirowania powietrza wokół lusterek i ten detal faktycznie mógłby być lepiej zaprojektowany.
Samochód przy wyższych prędkościach prowadzi się bardzo stabilnie i praktycznie nie występuje w nim podatność na podmuchy boczne. Jest naprawdę dobrze.

 

Siedząc wewnątrz nie sposób znaleść większych wad. Koreański producent oszczędzał z głową. Twarde tworzywa znajdują się w miejscach, gdzie było to możliwe. Absolutnie wszystkie elementy, z którymi nasze ręce mają zwykle styczność są przyjemne lub niezwykle przyjemne w dotyku. Mowa tu szczególnie o obu podłokietnikach, które są bardzo miękkie i nie męczą przy dalszych trasach oraz, w szczególności, o kierownicy. W wersji GT Line obszyta jest ona perforowaną skórą, która "przykleja" się do dłoni i zapewnia pewne trzymanie. Kierownica ta jest niemal idealna, mogłaby być jedynie odrobinę grubsza w miejscach uchwytu. Tym niemniej czystą przyjemnością jest jej ściskanie, szczególnie w chłodne poranki, kiedy docenić można rzadko spotykaną opcję jej podgrzewania. Na minus mnogość przycisków. Mnie wiele razy zdarzyło sie przełączyć utwór chcąc zmienić tryb komputera pokładowego, ponieważ oba przełączniki są identyczne. Przypuszczam, że problem ten w przypadku dłuższego użytkowania staje się marginalny, a sama obsługa - intuicyjna.


W testowanej wersji samochód wyposażony został w wiele ciekawych rozwiązań. W półce za skrzynią biegów ukryta została ładowarka indukcyjna, która pozwala na bezprzewodowe ładowanie smartfonów wspierających standard QI. Banał, którego użyteczność jest nieoceniona.
Jeszcze bardziej pożądanym w moich oczach dodatkiem są schładzane fotele. Dzięki nim nawet w upalne dni plecy nie "przyklejają się" do czarnej skory. A'propos, podsufitka w wersji GT Line również jest czarna. Niby nic, a jednak dodaje elegancji i nutki sportowego charakteru.
 
 
Wypada również wspomnieć o nowym systemie audio, przy którego projekcie zaczerpnięto pomocy firmy JBL. Siedmiocalowy ekran jest responsywny i działa bardzo szybko. W końcu doczekaliśmy się momentu, w którym fabryczne nawigacje obsługuje sie równie przyjemmie jak współczesne telefony. Baza multimedialna została wyposażona również w odbiornik radia cyfrowego DAB i wspiera systemy Apple Car Play i Android Auto. Również z łącznością Bluetooth nie odnotowałem problemów, raz sparowany telefon już zawsze łączył się z radiem. Co zaś do jakości dźwięku, moim subtelnym odczuciem jest bardzo dobrze, ale do nagłośnienia Harman-Kardon z Optimy trochę brakuje.

 


 
Bardzo długo szukałem wad we wnętrzu nowej "kijanki" i znalazłem tylko jedną. Jedna jest właśnie szyba sterowana automatycznie. Pasażerowie muszą do końca trzymać przycisk, by w pełni opuścić lub podnieść szyby. Przy domykaniu szyb z pozycji kierowcy powstaje pewnien problem spowodowany nierówną szybkością unoszenia szyb. Gdy ta po lewej stronie jest już domknięta, u pasażera pozostaje pięciocentymetrowa szpara. Domykając w pośpiechu szyby można więc pozostawić całkiem sporą lukę.
Mimo usilnych prób, "wiercenia dziury w całym", nie udało mi się znaleźć innych wad.
 

 
Pakiet technologiczny drugiego stopnia to koszt ośmiu tysięcy złotych. Obejmuje m.in Brake Assist, który potrafi podobno sam zatrzymać się przed przeszkodą. Nie potrafię tego potwierdzić, bo w momencie gdy każdy zdrowy psychicznie człowiek zaczyna już hamować, system ten dopiero emituje ostrzeżenia wizualne między zegarami i dźwiękowe. Jestem jednak w stanie uwierzyć, że wirtualny anioł stróż dałby sobie radę, ponieważ hamulce w Sportage'u są nie w kij dmuchał. Mimo, iż koreańczyk portafi rozpoznawać pojazdy przed sobą, nie ma możliwości dokupienia aktywnego tempomatu. Szkoda.
Przydatne okazuje się rozszerzenie funkcji czujników parkowania do ostrzegania przed poprzecznym ruchem pojazdów. Prducent jest zapewne świadomy, że ich kompaktowy SUV jest mocno zabudowany i w szczególności słupek C mógłby zastąpić trzeci filar emerytalny niewielkiej rodziny.
 

 
Największe wrażenie natomiast wywołuje działanie systemu LKAS, który, co zaskakujące, dostępny jest już od wersji L. Wspomaga on utrzymanie samochodu na pasie ruchu i robi to tak skutecznie, że nawet po puszczeniu kierownicy Sportage sam przejeżdża autostradowe łuki. Przy mocniejszych zakrętach takiej pewności już nie ma, skręca w stronę wierzchołka zakrętu, ale z niewystarczającą stanowczością. Tym niemniej działa to bardzo dobrze i nieco przekłamuje ogólne odczucia z jazdy.
KIA z systemem LKAS prowadzi się bardzo przyjemnie. Kierowca ma wrażenie, że ten całkiem sporych rozmiarów SUV sam chce pokonywać zakręty, co jest z resztą prawdą. Fizyki jednak tak łatwo oszukać sie nie da. Dalej prowadzimy prawie półtorej tony, wysoko położonej masy, wiec przy próbie ostrzejszej jazdy czuć, że samochód zaczyna się wychylać, a przy mocnym hamowaniu - "nurkować". Nie ma mowy jednak o jakichkolwiek niebezpiecznych zachowaniach, po prostu ESP może mieć więcej roboty w awaryjnych sytuacjach.
 

 
Czasy, w których KIA i Hyundai rywalizowały z konkurentami głównie ceną już dawno minęły. Teraz cenniki są bardzo zbliżone, wersja "bieda" zaczyna sie od 76 000 zł, a testowany egzemplarz to wydatek ponad stutrzydziestu tysiecy. Moim zdaniem Sportage warty jest jednak każdej złotówki i udowadnia to jakością wykonania, poziomem wyposażenia oraz przemyślanymi rozwiązaniami. A tym, którzy podobnie jak ja, są sceptyczni względem SUVów chciałbym tylko poinformować, że za odrobinę większą kwotę można zakupić Optimę, również w wersji GT Line. Dla większych szaleńców jest również 245-konna wersja GT, z którą miałem możliwość zrobić zdjęcia...

 

Po większą ilość zdjęć Sportage'a zapraszam TUTAJ

Tomasz Małycha – Poinformowani.pl

Tomasz Małycha

Redaktor działu Motoryzacja, twórca projektu KozackieSamochody.pl, z zamiłowania fotograf motoryzacyjny