Lekcja historii - BMW E46 GTR
Fot. Sam Cobb

Lekcja historii - BMW E46 GTR

  • Dodał: Dominik Pietraszek
  • Data publikacji: 09.05.2018, 21:17

Kiedy jeszcze chodziłem do szkoły, czy to do gimnazjum, czy do liceum, podobnie jak każdy uczyłem się historii. Wielu ten przedmiot kochało, wielu również nienawidziło. Historia, jako przedmiot humanistyczny, w dużej mierze opiera się na popularniej pamięciówce. Ja osobiście nigdy nie miałem problemu z zapamiętywaniem dat czy ciekawych wydarzeń. Nie wiem, czy była to zasługa mojego wrodzonego talentu do historii, czy jednak nauczycieli, których od tego przedmiotu zawsze miałem, tak zwanych: „z powołania”. No, ale nie o tym…

Tematem dzisiejszej lekcji historii będzie GTR. Nie GT-R, nie GT R, a po prostu GTR. BMW E46 GTR.

 

Jeżeli jakimś cudem fani Nissana i Mercedesa nadal tu są, obiecuję, że samochód o którym opowiem, będzie równie fascynujący co prędkość maksymalna GT-R’a (348 km/h), czy czas, jaki osiągnął GT R w Zielonym Piekle (7:10,92 min).

 

Skupmy się jednak na lekcji. Cała historia tego fenomenu rozpoczęła się w 2001 roku, kiedy to team Schnitzer Motorsport wystawił w American Le Mans Series (ALMS) BMW E46 GTR w klasie GT2. Jörg Müller - kierowca zespołu, wygrał 7 z 11 wyścigów sezonu.

 

Zacznijmy od serca tej wyścigówki. W nadwoziu E46 umieszczony został silnik o oznaczeniu P60B40, czyli V8 o pojemności 3997 cm3 i mocy 450 KM przy 7500 rpm oraz momentem 480 Nm przy 5500 rpm. Aluminiowy blok i głowica spowodowały utratę aż 14 kg masy w stosunku do rzędowej szóstki o pojemności 3,2l z wersji M3. Zastosowano suchą miskę olejową, czyli układ w którym olej nie jest gromadzony w klasycznej misce olejowej, tak jak w większości samochodów, a w zbiorniku zamontowanym obok silnika. Takie rozwiązanie posiada minimum dwie pompy, z czego jedna odpowiada za doprowadzanie oleju do silnika, a druga za wypompowywanie go z miski olejowej i odprowadzanie z powrotem do zbiornika. Dzięki takiemu zabiegowi, silnik ma cały czas optymalne smarowanie nawet przy dużych przeciążeniach. GTR wyposażony był również w manualną skrzynię biegów i dwutarczowe sprzęgło. Całość przeniesienia napędu wieńczył mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu (tak, szpera).

 

 

Ktoś może powiedzieć, że silnik to nie wszystko. To prawda, bo nad zawieszeniem i usztywnieniem podwozia głowili się najznamienitsi inżynierowie BMW. Nie zabrakło również rozpórki na kielichach z przodu, a także z tyłu, na punktach kotwiczenia amortyzatorów. Zmodyfikowany front samochodu, ogromne wloty powietrza na masce i monstrualny spojler, zapewniały odpowiedni docisk aerodynamiczny. Oczywiście maska, dach, zderzaki i lotka zostały wykonane z włókna węglowego dla ograniczenia masy pojazdu.

 

 

Teraz, jak już nakreśliłem mniej więcej specyfikację samochodu, wypadałoby dokończyć o co chodzi z tym ALMS. Otóż, jak wspomniałem na początku, Schnitzer Motorsport wypuścił ten samochód w sezonie 2001. Po oczywistej wygranej zarówno w klasyfikacji kierowców jak i zespołów, konkurencja bezlitośnie stwierdziła, że samochód którym startuje Jörg Müller, nadawałby się bardziej do klasy Prototype niż GT. Oczywistym założeniem klasy Gran Tourer jest fakt, że samochody w niej startujące mają być jak najbardziej zbliżone do ich drogowych odpowiedników. O ile E46 faktycznie istniało i miało się w tamtych czasach świetnie, o tyle silnik V8 nie miał swojego drogowego odpowiednika w tym modelu.

 

Ktoś tym razem mógłby spytać, dlaczego więc BMW zdecydowało się na taki krok. Otóż sprawa jest banalna. Luka w regulaminie ALMS mówiła wyraźnie, że można homologować samochód do startów w tej serii, o ile ma on swój drogowy odpowiednik. Nie było najmniejszej wzmianki o silniku, jaki miałby się znajdować w homologowanym pojeździe. Władze serii po sezonie 2001 oczywiście zmieniły regulamin, dodając zapis mówiący o tym, że samochód homologowany musi być sprzedawany minimum na dwóch kontynentach przez 12 miesięcy od wydania przepisu. Niedługo później dodano kolejny zapis, nakładający na producenta obowiązek wyprodukowania 100 egzemplarzy pojazdu homologowanego i 1000 egzemplarzy jednostki napędowej, w którą będzie wyposażony samochód startujący w ALMS.

 

Drogowy GTR był prawdziwą wyścigówką przystosowaną do jazdy po drogach publicznych, a nie, jak w większości takich projektów, usportowioną wersją jej seryjnego odpowiednika. Fakt ten łatwo podkreśla kwota, za którą był oferowany. 250 000 euro, co w przeliczeniu na ówczesny kurs złotówki, wynosiło około 900 000 zł. Całość pięknie podkreśla jeszcze jedna informacja: M3 E46 było jakieś 5 razy tańsze. Wow!

 

Drogowa wersja, podobnie jak torowa, również posiadała elementy nadwozia wykonane z włókna węglowego. Wnętrze zostało zaprojektowane ze szczególnym naciskiem na pozostawienie małej wagi samochodu. Nie znalazło się miejsce dla tylnej kanapy, natomiast z przodu pojawiły się lekkie fotele kubełkowe. Szpera i 6-biegowa skrzynia biegów zostały bezpośrednio zaadaptowane z wyścigówki. Wszystkie te zabiegi spowodowały, że waga samochodu wynosiła zaledwie 1350 kg. Jedynie jednostka P60B40 miała w niej ograniczoną moc do około 387 KM. Nie przeszkodziło to jednak street’owemu GTR’owi w zamknięciu licznika na 295 km/h.

 

 

Informacje co do ilości wyprodukowanych egzemplarzy, są dosyć sprzeczne. Ciężko jednoznacznie stwierdzić ile sztuk opuściło fabrykę. Spotkałem się z informacjami o wypuszczeniu na rynek 10 czy 20 sztuk, a także o wersji w której to BMW wyprodukowało 6 sztuk, z czego 3 zostały wyznaczone jako pojazdy inżynieryjne, a następnie zniszczone, a 3 zostały zatrzymane przez samo BMW.

 

Pośród tego wszystkiego pewne jest jedno - BMW nie podjęło rzuconej rękawicy i w 2002 roku nie pojawiło się za oceanem w serii ALMS. W 2003 roku dwie torowe wersje GTR’a pojawiły się ponownie pod szyldem Schnitzer Motorsport. Tym razem zespół wystartował w 24 Hours Nürburgring. W 2004 i 2005 kierowcy zajmowali tam 1 i 2 miejsce. Warto wspomnieć, że startowali tam z nieco zmodyfikowanym silnikiem. Zmiany w układzie dolotowym zwiększyły moc do ponad 500 KM, dzięki czemu BMW dominowało w klasie Prototype nad projektami znacznie bardziej zaawansowanymi.

 

 

Nie mam tyle odwagi, żeby marzyć o posiadaniu, czy chociażby przejechaniu się tym samochodem kiedykolwiek, natomiast jeżeli na świecie istnieje jakikolwiek oryginalny egzemplarz drogowego BMW E46 GTR, wystarczyłoby mi w zupełności, gdybym mógł go zobaczyć.

 

 

Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że opisywane wyżej E46 zostało wykorzystane w grze Need For Speed: Most Wanted - mieliśmy możliwość ścigać się nim na samym początku.

 

Fot. Sam Cobb

 

 

Dominik Pietraszek

Miłośnik motoryzacji, pasjonat klasycznych samochodów, petrolhead.