Ferrari 308, Lamborghini Diablo, Countach... Nie, To Pontiac Fiero!
Dominik Pietraszek

Ferrari 308, Lamborghini Diablo, Countach... Nie, To Pontiac Fiero!

  • Dodał: Dominik Pietraszek
  • Data publikacji: 13.05.2018, 17:35

Koncernu General Motors chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Spod swoich skrzydeł wypuścili takie samochody, jak Chevrolet Camaro czy Pontiac Firebird – auta dzisiaj już kultowe, a w odpowiednich rocznikach i wersjach silnikowych, osiągające ceny nowego samochodu klasy średniej. Mało kto jednak wie, że w czasach kryzysu paliwowego w Stanach, GM potrzebował wypuścić na rynek samochód ekonomiczny. Taki, który nie posiadałby monstrualnej, 6-cio litrowej V8-emki.

 

Hulki Aldikacti


Ten człowiek, to osoba odpowiedzialna za projekt Pontiaca Fiero - dwuosobowego, sportowego samochodu z silnikiem umieszczonym centralnie i tylnym napędem. Było tylko jedno ale. General Motors miało już podobny samochód – Chevroleta Corvette i niechętnie zapatrywało się na inwestycje w identyczny projekt. Potrzebowali oni natomiast samochód, który przeciętna amerykańska rodzina byłaby w stanie bez problemu utrzymać. Oczywistym natomiast jest, że każdy projektant samochodów najchętniej tworzyłby samochody szybkie, charakterne i ze sportowym zacięciem. Aldikacti, ograniczany przez budżet w wysokości 400 milionów dolarów, zmuszony był ograniczyć swoje fantazje. Był to jednak człowiek na tyle sprytny, że udało mu się przemycić pewne koncepcje samochodu sportowego do swojego projektu.

 

Budowa


Na początku warto wspomnieć, że Fiero nie oferowało klasycznych do tej pory rozwiązań budowy nadwozia. Do projektu wykorzystano, znaną z serii NASCAR, koncepcję stalowego szkieletu, na którym umieszczono elementy karoserii wykonane z laminatów. Ten zabieg zagwarantował niezwykłą sztywność całej konstrukcji, która do tego cechowała się bardzo niską wagą. Hamulce, zawieszenie i inne podzespoły to zlepek części z innych modeli GM'a. Było to związane z wyżej wspomnianymi ograniczeniami finansowymi, narzuconymi przez firmę. Do całości tej przedziwnej kombinacji dołączyła niezbyt interesująca jednostka napędowa. 2,5 litrowy Iron Duke, co prawda niezwykle ekonomiczny, bo legitymujący się średnim spalaniem na poziomie 6l/100km, oferował tylko 98 KM. Przyspieszenie od 0-100 km/h trwało całą wieczność, zupełnie jak słynne: „Kochanie, wejdziemy do tego sklepu tylko na chwilkę”.

 

Początek i koniec


Oficjalna sprzedaż Pontiaca ruszyła w 1984 roku. Pierwsze egzemplarze wzbudzały ogromny podziw na ulicach. Były czymś niespotykanym wśród ówczesnych krążowników szos. Niezwykle niskie nadwozie (1191 mm) w połączeniu z agresywną linią, spowodowały, że pierwsze egzemplarze bardzo szybko się sprzedały.

 

Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że Pontiac Fiero, zastępując Chevroleta Corvette, był w 1984 roku używany jako Pace Car w popularnym Indianapolis 500. Z tej racji, General Motors, wypuściło limitowaną do 2000 sztuk edycję Fiero Indy Pace Car.


Fiero, będące akurat na fali sukcesu, doczekało się ciekawszego wariantu silnikowego. Od 1985 roku, klienci mieli do wyboru również silnik V6 o pojemności 2,8l. Jednostka dysponowała mocą 140 KM i podobnie jak 2,5-litrówka, oferowany był w 4-biegowym manualu i 3-biegowym automacie.

 

Nie obyło się jednak bez problemów. Wadliwe układy elektryczne montowane w pierwszych egzemplarzach, powodowały zwarcia i niezwykle często dochodziło do samozapłonu. Początkowo spowodowało to chwilowe zachwianie w liczbie sprzedawanych sztuk, natomiast z czasem ten problem wyeliminowano. Dzisiaj, przeglądając polskie i zagraniczne aukcje z Pontiacami, praktycznie graniczy z cudem znalezienie egzemplarza z pierwszego czy drugiego roku produkcji.

 

Od 1987 roku na ulicach zaczęły pojawiać się pierwsze kombinacje z wcześniej wspomnianym, charakterystycznym nadwoziem Pontiaca. Jako, że stalowy szkielet był w pełni samojezdny, koncepcja budowania replik na jego bazie stała się normą. Nawet samo General Motors zaczęło oferować w oficjalnej sprzedaży replikę Ferrari 308 pod nazwą Pontiac Mera. Nie trwało to jednak długo, gdyż samo Ferrari zainteresowało się sprawą i jak można się łatwo domyślić, sprzedaż skończyła się szybciej, niż się zaczęła. Łącznie w przeciągu niespełna dwóch lat produkcji Mery, na świat przyszło 247 sztuk.

 

Rok 1988. Ten przyszły youngtimer powoli staje się kultowym za życia. Problem z łatwopalnością odszedł w zapomnienie. Wszystko za sprawą zmodernizowanego zawieszenia i układu hamulcowego. W końcu nie tylko wygląd zaczął świadczyć o sportowym charakterze tego projektu. Jako kontynuację sukcesu modeli z 88', rozpoczęto prace projektowe nad kompletnie nowym i zmodernizowanym pomysłem Fiero. W 1989 roku miała pojawić się w sprzedaży nowa wersja nadwozia i co ciekawsze – nowy, turbodoładowany silnik. Jak to już jednak bywa w takich sytuacjach – na planach niestety się skończyło. W oficjalnej wersji mówi się o tym, że GM wycofał się z produkcji nowego modelu z powodów kiepskich wyników sprzedażowych i ciągnącej się za nim historii z samozapłonem. Była to oczywiście nieprawda - zmodernizowany Pontiac z roku 1988 wraz z nową koncepcją na rok 1989, stanowiły ogromne zagrożenie dla flagowych modeli General Motors. W ten sposób uśmiercono w zarodku pomysł, który kontynuowany, mógłby zmienić kompletnie nasze dzisiejsze pojęcie o amerykańskiej motoryzacji.


Przeglądając różne fora i grupy miłośników amerykańskiej motoryzacji, niejednokrotnie spotkałem się z opinią, że Fiero jest nudne. W mojej opinii, sprawa wygląda jednak nieco inaczej. Fiero to fantastyczny materiał na youngtimer'a. Jest unikatowe, w Polsce nadal dosyć egzotyczne i bez wątpienia zwraca na siebie uwagę. O gustach się jednak nie dyskutuje, a każdą opinię należy uszanować, dlatego jego ocenę, pozostawiam każdemu z osobna.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Egzemplarz ze zdjęć pochodzi z 1988 roku. Jest to wersja GT z 2,8-litrową V6 i 3-biegowym automatem i pochodzi z mojej prywatnej kolekcji. Jest to samochód nietuzinkowy, który sprawia, że każda osoba na ulicy się za nim obejrzy. Nie zrobił nigdy kariery w wyścigu na 1/4 mili, ani nie jest też najbardziej komfortowy, ale powiedzmy sobie szczerze – nigdy nie był do tego stworzony. Fiero z założenia miało wyglądać, przyciągać uwagę i urzekać tłum. I w 100% wykonało swoje zadanie.

 

Dominik Pietraszek

Miłośnik motoryzacji, pasjonat klasycznych samochodów, petrolhead.